HomeBlog#OddychajPolsko: dr Anna Prokop-Staszecka: na opisanie mieszanki krakowskiego powietrza brakłoby tablicy Mendelejewa

#OddychajPolsko: dr Anna Prokop-Staszecka: na opisanie mieszanki krakowskiego powietrza brakłoby tablicy Mendelejewa

Monika Zieleniewska

– Miejskie programy walki ze smogiem to jedno, ale niezwykle ważna jest inicjatywa mieszkańców. Tak wiele zależy od nas i mnóstwo rzeczy możemy zrobić sami – twierdzi dr Anna Prokop-Staszecka, pulmonolog i przewodnicząca Komisji Ekologii i Ochrony Powietrza w Radzie Miasta Krakowa. Dla wszystkich, którzy chcą się ochronić, nie tylko przed toksycznym powietrzem, ale i krążącym w nim koronawirusem, lekarka ma kilka przydatnych od zaraz rad.

Monika Zieleniewska, Medonet: Na temat smogu mówi się w ostatnich latach sporo, ale przypomnijmy, co się z nami dzieje, kiedy oddychamy zanieczyszczonym powietrzem?

Dr Anna Prokop-Staszecka: W okresie grzewczym palimy w piecach nie tylko węglem, ale przy okazji spalamy wszystko, co popadnie. W Krakowie obowiązuje zakaz palenia węglem, ale wokół Krakowa, w gminach sąsiadujących, nadal trwa ten proceder. W związku z tym oddychamy w Krakowie np. benzopirenami, które są bardzo toksyczne. Zresztą, co nie jest toksyczne w naszym powietrzu?

Kiedy w krakowskich szkołach badano zapadalność na astmę, okazało się, że przypadków tej choroby jest u nas trzykrotnie więcej niż w innych regionach. Kolejny problem to zapalenie zatok. Można więc stwierdzić, że toksyczne pyły i gazy powodują uszkodzenia górnych dróg oddechowych, które stanowią barierę ochronną przed zanieczyszczeniem powietrza wdychanego. Następstwem tych uszkodzeń jest np. przewlekła obturacyjna choroba płuc, astma, zapalenie oskrzeli czy zapalenie zatok. Okuliści powiedzą, że częściej odnotowujemy zespół wysychania spojówek, zapalenie spojówek i gruczołów łzowych.

 

Każdy, kto się zajmuje smogiem, wie, że nie ma organu w naszym ciele, który by nie ucierpiał z jego powodu. Oczywiście my się do tych dolegliwości przyzwyczajamy, przestajemy zwracać uwagę, że łzawią nam oczy, że kaszlemy, że mamy częściej katar… Zaczynamy uznawać to za normę, tymczasem to nie jest normalne.

Podkreśla pani, że w walce ze smogiem najważniejsze jest budowanie świadomości społecznej. Dlaczego?

Podam przykład: dziewięć osób wie, jak groźny jest smog i stara się robić wszystko, aby nie przykładać się do jego powstania, a dziesiąta osoba wrzuca do pieca to, czego spalać nie wolno. Wystarczy, że w jednym piecu ktoś pali opony i już z powodu kłębów dymu i smrodu cierpi cała okolica. Jeśli chcemy zmian, działajmy zgodnie z logiką i stanem faktycznym, nie starajmy się zaklinać rzeczywistości.

Hasło, że Kraków ma być drugą Holandią, nie sprawi, że wszyscy mieszkańcy przesiądą się na rowery. Panowie z Zarządu Transportu Publicznego wydzielili na jezdniach ścieżki rowerowe, ale obok w korkach stoją samochody, z których wiele nie spełnia norm emisji spalin. To duże nieporozumienie. Założenia dobre dla rowerzystów, pieszych i kierowców, wymagają infrastruktury. Nie wystarczy namalować pasy na jezdni i powiedzieć, że od teraz będą tu jeździć rowery. Tylko 2 proc. krakowian jeździ nimi do pracy, więc co w takim razie robi pozostałe 98 proc.? Jeśli nie zbudujemy obwodnicy miasta, nie wyprowadzimy ruchu z centrum, korki nie znikną, a cierpieć będą szczególnie rowerzyści i piesi.

Mnie się bardzo podoba taka dyrektywa unijna, która mówi, że sami odpowiadamy za swoje zdrowie. Jeśli palisz, jesz niezdrowo, masz sporą nadwagę, nie prowadzisz aktywnego trybu życia, jesteś sam sobie winien. Od 40 lat zajmuję się pulmonologią i wiem, że odkąd na świecie spadł odsetek palaczy, zmniejszyła się liczba przypadków nowotworów płuc, a u nas, w Polsce, niestety nie.

 

Zawsze jesienią wzrost liczby sezonowych infekcji łączono ze smogiem w miastach.

Teraz wkraczamy w ten okres. Odnotowujemy więcej zaostrzeń przewlekłych chorób płuc, do tego dochodzi grypa czy zapalenia oskrzeli. Prawdę mówiąc, teraz wracam do problemów Krakowa ze smogiem prawie, że z sentymentem, bo i mnie, i pewnie większość mieszkańców przytłacza pandemia koronawirusa. Nie chcę nikogo straszyć, ale na tych wszystkich pyłach, które unoszą się w powietrzu, wirus się utrzymuje dłużej.

Czyli kolejne zagrożenie dla zdrowia, którego nie widzimy?

Oddychamy powietrzem, w którym powinno być 21 proc. tlenu, ale nie widzimy, że znajdują się w nim także bakterie, wirusy, pyłki, toksyczne gazy… Wszystkie te czynniki są zagrożeniem dla naszego zdrowia. Każdy oddech to jest 0,5 litra powietrza, a normalnych spokojnych oddechów wykonujemy 14 – 16 na minutę. To powietrze dostaje się do płuc i musi być oczyszczone i ogrzane.

Czym oddychamy w Krakowie?

Mieszaniną gazów, niekoniecznie dobrych dla naszego zdrowia. Obok tlenu są tam inne gazy – tlenek węgla, dwutlenek węgla, dwutlenek siarki, dwutlenek azotu, tlenek azotu. Dodatkowo w krakowskim powietrzu nadal za duże jest stężenie pyłów, nie mówię już o ich składzie. A to szkodzi i to bardzo.

Stężenia pyłów zawieszonych nie są też identyczne w całym mieście. Najlepiej jest w Nowej Hucie, a gorzej w niżej położonych częściach Krakowa i przy dużym natężeniu ruchu samochodów. W każdym razie, jeśli codziennie przez kilka miesięcy w roku oddychamy takim powietrzem, niszczymy naturalną odporność noso-gardzieli.

W jaki sposób?

Wszystko jest po coś. Włosy w nosie są po to, żeby zatrzymywać duże toksyczne cząsteczki zawarte w powietrzu. Podobnie śluz czy nabłonek dróg oddechowych. Jeżeli szkodliwych substancji jest zbyt dużo, uszkadza się nasz układ obronny. Gdyby zapytać laryngologów, okaże się, że w Krakowie częściej niż w innych miastach mieszkańcy cierpią na utrzymujące się katary czy zapalenie zatok. Nie dotyczy to tylko dorosłych, ale również dzieci. Kilkakrotnie częściej występuje u nas astma, czyli szwankują już dolne drogi oddechowe, wszystko, co jest poniżej krtani – tchawica, oskrzela i płuca.

Czy świadomość mieszkańców się zmienia?

Zdecydowanie. Zajmuję się problemem smogu w radzie miejskiej od ośmiu lat. Mam spotkania z mieszkańcami, chodzę do przedszkoli i szkół i wszyscy podkreślają, że woda nam się udała, pijemy ją prosto z kranu, ale powietrze niestety nie. Kraków leży w niecce, a w latach 80. i 90. zabudowano korytarze powietrzne, które wietrzyły miasto. Dodatkowo zanieczyszczenia napływają do nas z Czech i ze Śląska. Ale tego nie zmienimy, więc moim zdaniem powinniśmy się skupić się na tym, co zmienić możemy.

Na przykład wymienić stare piece na nowe ekologiczne?

Na pewno wymiana pieców się sprawdza, choć nie wszystkie jeszcze zostały wymienione. A przecież oprócz tego, że palono w nich węglem, wrzucano tam plastik, kleje, okładziny, pampersy… Na opisanie tej mieszanki brakłoby tablicy Mendelejewa.

Kolejna sprawa to zakłady przemysłowe, np. huta już nas nie truje, tak jak za dawnych lat. Mamy więcej zieleni i to też nam służy. Pewnie wiele osób chciałoby, żeby stał się cud, ale zmiany możemy też wprowadzać powoli. Przypomnę, że wraz z innymi lekarzami działałam na rzecz zamknięcia huty Skawina, która fundowała nam kwaśne deszcze, w latach 70. i 80.

Co jeszcze możemy zrobić sami, by poprawić stan powietrza?

Połowa sukcesu zależy od nas. Zresztą sporo czasu spędzamy w pomieszczeniach zamkniętych i o jakość powietrza, którym tam oddychamy, musimy zadbać sami. Wiadomo, że trzeba sadzić drzewa, rośliny na klombach. Mówi się, że mchy świetnie wychwytują zanieczyszczenia, podobnie zielone ściany. Przed laty odbyłam kurs na temat życia w środowisku niesprzyjającym i zdaję sobie sprawę, że nie każda roślina ma taką samą moc oczyszczania powietrza. Ja kocham storczyki, ale jednocześnie wiem, że te piękne i popularne kwiaty nie przyczyniają się do poprawy jego stanu.

Czyli w domach stawiamy na zieleń.

Po apelu komisji ochrony powietrza, w której działam, zieleń miejska wykonała projekt broszury, omawiający m.in. rośliny, które krakowianie powinni sadzić na balkonach i w mieszkaniach, żeby poprawić jakoś powietrza. Broszura będzie dostępna na wiosnę, ale przecież informacji możemy też poszukać na własną rękę. Podoba mi się inicjatywa Radia Pogoda, które ogłosiło konkurs na najpiękniejszy balkon. Tu chodzi też o zdrowy balkon, bo przecież sadzenie roślin pobudza do aktywności fizycznej, a poza tym możemy odciąć się od smogu, stawiając np. na pnącza. Sporo roślin może również chronić nas w okresie jesienno-zimowym.

Na przykład prywatny ogród w mieszkaniu?

I prywatna wytwórnia tlenu. Ja pierwszą taką prywatną wytwórnię tlenu zobaczyłam ponad 30 lat temu, kiedy odwiedziłam szwedzką profesor botaniki w jej mieszkaniu w Sztokholmie. Miała wszędzie mnóstwo roślin, także na korytarzu i w łazience, gdzie na noc zostawiała włączone światło, żeby rośliny wytwarzały tlen.

A inne skuteczne środki?

W okresie grzewczym powinniśmy ściągać dywany, trzepać okrycia wierzchnie na zewnątrz, nie na klatce schodowej, ale przed drzwiami wejściowymi. Dlaczego nie w domu? Kiedy trzepiemy odzież, możemy wprowadzić do atmosfery te wirusy, które jeszcze nie zginęły, a osiadły na ubraniach. Jest to tym bardziej istotne w czasie pandemii, bo w zanieczyszczonym powietrzu koronawirus utrzymuje się dłużej. Dłużej też pozostaje na różnych powierzchniach, dlatego dobrze jest zostawić obuwie za drzwiami. Oczywiście polecam oczyszczacze powietrza, jeśli tylko ktoś może kupić.

No właśnie, przynosimy do naszych domów te wszystkie toksyczne cząstki.

Chodząc wzbijamy butami całe mnóstwo pyłów, które opadły na ziemię. Najbardziej narażone są dzieci, biegające po niemytych ulicach. Zachęcam wszystkich do dokładnego mycia sprzętów i częstego wietrzenia pomieszczeń. Podczas gotowania na gazie starajmy się włączać wyciąg i wietrzyć kuchnię. Natomiast darujmy sobie rozpylanie zapachów, to nic nie da, w ten sposób nie poprawiamy jakości powietrza.

Kiedy najlepiej jest wykonać porządne wietrzenie w mieście pełnym smogu?

Wtedy, kiedy pojawi się komunikat, że jakość powietrza jest dobra.

Jakie przesłanie ma pani dla krakowian na początku sezonu infekcji?

Teraz jestem na pierwszej linii frontu walki z COVID-19, dlatego zalecam wszystkim maseczki, dystans, dezynfekcję rąk i przedmiotów. Nie wychodźmy z domu, jeśli nie musimy, bo wszyscy powinniśmy to przeżyć. Dbajmy o siebie, naszych bliskich i o nasze otoczenie. Damy radę!

Najnowsze artykuły

Nasza nowa publikacja naukowa o wpływie smogu na przebieg pandemii COVID-19

Piotr A. Kowalski, Aleksander Konior i Marcin Szwagrzyk – naukowcy związani z Airly współtworzyli i opublikowali artykuł „Numerical analysis of factors, pace and intensity of […]

Założyciele Bolta i Ubera inwestują w Airly, by walczyć ze światowym kryzysem jakości powietrza

Airly pozyskało 3,3 miliona dolarów na dalszy rozwój swojej platformy do monitoringu jakości powietrza. Krakowska firma to jeden z liderów branży – czujniki jakości powietrza […]

Akcja “Wiem, czym oddycham” – szukamy nowych opiekunów urządzeń Aviva

31 marca dobiegnie końca akcja “Wiem, czym oddycham” organizowana przez Airly wraz z Fundacją Aviva.  Czujniki jakości powietrza zainstalowane w ramach inicjatywy stracą dotychczasowe finansowanie […]