HomeBlog#OddychajPolsko: Kopciuchy na śmietnik. Od nowego roku zakaz używania starych pieców węglowych w Śląskiem

#OddychajPolsko: Kopciuchy na śmietnik. Od nowego roku zakaz używania starych pieców węglowych w Śląskiem

Stare domowe piece węglowe to zmora Śląska. Głównie one odpowiadają za smog. Kopciuchy produkują chmury szkodliwych substancji, które wiszą nad miastami regionu w sezonie grzewczym niczym statki kosmitów z filmu “Dzień niepodległości”. Czy obowiązujący od nowego roku zakaz używania starych pieców rozwieje smogowe chmury nad Śląskiem? Dziś razem z Airly publikujemy coroczny raport o stanie powietrza w Polsce.

  • Woj. śląskie należy do miejsc z najgorszym powietrzem w Polsce i Europie. W kwietniu 2017 roku Sejmik Województwa Śląskiego przyjął tzw. uchwałę antysmogową
  • Z początkiem 2022 r. wchodzi w życie kolejny etap tej uchwały. Od nowego roku nie będzie można używać pieców węglowych bez tabliczki znamionowej zawierającej podstawowe informacje o parametrach pieca oraz tych wyprodukowanych przed 2007 r.
  • Społecznicy i aktywiści są zgodni, że nie udało się wykorzystać wszystkich szansa w przygotowaniu mieszkańców na zmiany, które za kilka tygodni wejdą w życie
  • Dziś razem z Airly publikujemy coroczny raport o stanie powietrza w Polsce. Można go ściągnąć ze strony oddychajpolsko.onet.pl

Początek sezonu grzewczego to dla miast na południu Polski początek sezonu smogowego. Śląskie należy do województw z najgorszym powietrzem. Rybnik, Pszczyna, Żywiec, Wodzisław Śląski to dziś synonimy smogowych problemów. Ogrzewanie domów słabej jakości węglem, palenie śmieci, przestarzałe piece, gęsta sieć drogowa oraz dymiące kominy przemysłowe. Do tego specyfika województwa – niewielkiego, ale gęsto zaludnionego z przylegającymi ściśle do siebie miastami. To przepis na śmierdzący i co gorsza śmiertelnie niebezpieczny koktajl.

Walka o czyste powietrze dla Śląska przybrała kilka lat temu formę miejscowego prawa. W kwietniu 2017 roku Sejmik Województwa Śląskiego jednogłośnie przyjął tzw. uchwałę antysmogową. To pionierskie rozwiązanie, drugie takie (po Małopolsce) w kraju. Uchwała z jednej strony określiła katalog niedozwolonych paliw, a z drugiej wprowadziła harmonogram likwidacji pieców na węgiel. Na jej mocy od nowego roku obowiązywać będzie zakaz palenia w kotłach bez tabliczki znamionowej oraz tych wyprodukowanych przed rokiem 2007.

Właściciele budynków, którzy po 1 stycznia nadal będą ich używać muszą liczyć się z surowymi karami, bowiem po tej dacie używanie zabronionych uchwałą kotłów stanie się wykroczeniem z art. 334 Prawa ochrony środowiska.

Policjanci, strażnicy gminni i inspektorzy ochrony środowiska będą mogli nakładać mandaty za niestosowanie się do zakazu, a upoważnieni pracownicy prezydentów, wójtów, burmistrzów kierować do sądów wnioski o ukaranie grzywną, która może wynieść nawet 5 tys. zł. Poza tym samorządy będą mogły też wszczynać z urzędu postępowania w sprawie negatywnego oddziaływania na środowisko, a docelowo wydawać decyzje o zakazie użytkowania przestarzałej instalacji i nałożenia na jej właściciela grzywny.

Uchwała antysmogowa w Śląskiem od 2017 r.

Uchwała w wersji “soft” obowiązuje w woj. śląskim już ponad cztery lata. Dotyczy wszystkich, którzy korzystają z pieców, kotłów i kominków i wskazuje, czym nie można w nich palić. Na liście paliw zakazanych znalazły się muły, flotokoncentraty, węgiel brunatny i wilgotne drewno. Na podstawie uchwały samorządy, a za ich pośrednictwem strażnicy miejscy i gminni, otrzymały uprawnienia do kontrolowania kotłowni i tego, czym się w nich pali. Kontrole wykazywały niejednokrotnie, że prócz kiepskiej jakości węgla były to śmieci, liście, opony i stare meble. Przypominały o tym akcje informacyjne i kampanie edukacyjne, w które angażowali się m.in. znani aktorzy i celebryci.

Patryk Białas, radny KO z Katowic i prezes Stowarzyszenia BoMiasto, zwraca uwagę, że nie wszyscy włodarze chętnie podejmowali się tych wyznań. W wielu gminach nie prowadzi się kontroli, a władze są głuche na sygnały mieszkańców. Natomiast ci bardziej zaangażowani uruchomili własne lokalne programy ograniczenia niskiej emisji, wprowadzono budżety na działania związane z poprawą jakości powietrza i walkę z ubóstwem energetycznym.

Na przykład w Sosnowcu na likwidację starych kopciuchów od 2016 roku miasto przeznaczyło w sumie ponad 14 mln zł. W Tychach w tym samym czasie w ramach prowadzonych przez miasto programów wymieniono ponad 2,2 tys. starych pieców, a w ponad 200 domach zainstalowano kolektory, ocieplono i wymieniono okna. Na te działania wydano ponad 37 mln zł.

Rybnik z rekordową liczbą wniosków

Ważnym instrumentem walki ze smogiem jest rządowy program “Czyste Powietrze”. Jak wynika z danych zebranych na stronach polskialarmsmogowy.pl, w drugim kwartale tego roku w Katowicach złożono zaledwie 66 wniosków w ramach tego programu. W Żywcu były to 44 wnioski, Bielsku-Białej 108, w Wodzisławiu Śląskim 139, a w Częstochowie 190. W Rybniku aż 712 wnioski, a do tego w powiecie rybnickim w sumie 746.

W Rybniku, który skierował duże siły i nakłady w walce o zdrowie mieszkańców, uruchomiono m.in. punkty konsultacyjno-informacyjny dla osób zainteresowanych dofinansowaniem w ramach programu. W efekcie na koniec września okazało się, że to właśnie Rybnik, spośród prawie 2,5 tysiąca polskich miast, złożył najwięcej wniosków.

– Niestety powietrze w województwie jest ciągle fatalne i ciągle jeszcze przed nami wiele do zrobienia. Potrzebne są działania uświadamiające i mobilizujące mieszkańców do likwidacji kopciuchów i węgla z ciepłownictwa. Potrzeba konsekwencji i determinacji w egzekucji przepisów. Aby uchwała antysmogowa była skuteczna, władze lokalne nie mogą markować działań, strażnicy miejscy nie mogą udawać, że w kotłowniach nie widzą zagrożenia. Smog szkodzi naszemu zdrowiu i życiu. Przenika do płuc, serca i mózgu. Trafia do układu moczowego. Szkodzi kobietom w ciąży, małym dzieciom i seniorom – wylicza Patryk Białas.

W Polsce z powodu zanieczyszczenia powietrza umiera przedwcześnie 40-45 tys. osób rocznie. To średniej wielkości miasto, które znika z powierzchni Polski. W rozmowie z Onetem prof. Paweł Buszman, wybitny kardiolog i profesor Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach precyzował, że wdychanie toksycznego smogowego koktajlu powoduje, że jesteśmy narażeni na przewlekłe choroby płuc oraz na przyspieszoną miażdżycę ze wszystkimi konsekwencjami – zawały serca, udary, niedokrwienie, amputacje kończyn. Zwiększa się też ryzyko chorób nowotworowych, głównie spowodowane wysokim poziomem rakotwórczego benzopirenu oraz przewlekłych chorób płuc prowadzących do niewydolności oddechowej.

Zmarnowane cztery lata?

Aleksandra Antes Szewczyk z Pszczyńskiego Alarmu Smogowego oraz Stowarzyszenia “Nie Dokarmiaj Smoga” jest zdania, że sytuacja w województwie śląskim pokazuje, że ostatnie cztery lata czasu nie zostały dobrze wykorzystane. Dlatego nie wszystkie gminy poradzą sobie z terminową wymianą najstarszych urządzeń grzewczych. Zabrakło, w jej ocenie, spójnej powszechnej kampanii informacyjnej docierającej do każdego mieszkańca województwa.

– Uchwała zadziała tylko wtedy, gdy będzie działała egzekucja prawa, w przeciwnym razie będzie to martwe prawo. Jeżeli konsekwentnie będzie egzekwowany pierwszy termin uchwały, problem najbardziej trujących emitentów zostanie rozwiązany. Jeżeli będą przestrzegane kolejne terminy wymiany kotłów, jeżeli stopniowo będziemy zastępować nieefektywne i trujące urządzenia grzewcze rozwiązaniami ekologicznymi, przyjaznymi klimatowi, wtedy z pewnością problem zimowego smogu na Śląsku zostanie rozwiązany – dodaje Szewczyk.

Z kolei Oliwer Palarz z Rybnickiego Alarmu Smogowego wskazuje, że uchwała antysmogowa to jedyne narzędzie, które w skuteczny sposób przyczyni się do poprawy jakości powietrza na Śląsku. Podkreśla jednak, że zapisany w uchwale harmonogram (przedstawiamy go pod tekstem) likwidacji kopciuchów jest zbyt rozciągnięty w czasie, wskutek czego na realną poprawę jakości powietrza mieszkańcy będą musieli jeszcze długo czekać.

– To kamień milowy, który zapisze się w historii. Posypią się mandaty, będą wnioski do sądu. Wreszcie wszyscy truciciele przestaną czuć się bezkarni i będą odpowiadać za trucie społeczeństwa pyłami i rakotwórczym benzo(a)pirenem. Uważam, że jedynym skutecznym sposobem na rozwiązanie problemu smogu na Śląsku i doprowadzenie poziomów stężeń pyłów zawieszonych w powietrzu do tych zgodnych z dyrektywą unijną jest wprowadzenie całkowitego zakazu spalania węgla w domowych kotłowniach. Węgiel w domu równa się rak w domu – podkreśla stanowczo.

Ogromne zapóźnienie cywilizacyjne

– Nie mam wątpliwości i są na to naukowe dowody, że aby wygrać walkę ze smogiem, potrzebny jest zakaz palenia węglem w domowych kotłowniach i prawdziwa transformacja ciepłownictwa. Likwidację kopciuchów należy przeprowadzić poprzez instalację szlachetnych źródeł ciepła, czyli fotowoltaikę, kolektory słoneczne i pompy ciepła. Im szybciej zrezygnujemy z węgla w domowych kotłowniach, tym szybciej odetchniemy pełną piersią – zgadza się Patryk Białas.

Jako pierwsze miasto w Polsce, tak restrykcyjnymi przepisami został objęty Kraków. We wrześniu minął drugi rok od wejścia w życie zakazu palenia węglem i drewnem na terenie miasta. Czy jednak na Śląsku jest to możliwe? Wacław Wrana, organizator akcji “Karny Kopciuch” z Rybnika zwraca uwagę, że wiele osób wymienia kocioł węglowy na kocioł węglowy, bo nie ma innej możliwości.

– Musimy mieć świadomość, że spora część subregionu (28 gmin i powiatów subregionu zachodniego województwa śląskiego – red.) zamieszkiwanego przez ok. 600 tys. osób wciąż nie ma dostępu do sieci gazowej czy ciepłowniczej. To jest ogromne zapóźnienie cywilizacyjne. Zarówno rząd jak i podległe mu państwowe spółki powinny mocno uderzyć się w pierś, że w regionie tak mocno dotkniętym smogiem, w którym od lat mówi się o problemie zanieczyszczonego powietrza, nie nastąpiło znaczące przyspieszenie prac w tym zakresie – zauważa.

– Gdybyśmy w Rybniku z dnia na dzień wprowadzili zakaz używania węgla, to pół miasta zostałoby odcięte od jakiegokolwiek źródła ciepła. Nie mam nawet przekonania, czy już za dekadę będziemy mogli wprowadzać tak restrykcyjne rozwiązanie. Z drugiej strony mieszkańcy nie oglądając się na rząd na własną rękę budują instalacje fotowoltaiczne i pompy ciepła. W Rybniku widać to gołym okiem – dodaje.

“Okoliczności łagodzące” dla niektórych mieszkańców dostrzegają również aktywiści z Pszczyńskiego Alarmu Smogowego. Zostały one zawarte w rekomendacjach, które wypracował zespół powołany przy Śląskim Związku Gmin i Powiatów. W jego skład weszli przedstawiciele gmin członkowskich (w tym straży miejskich), lokalnych alarmów smogowych, Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla oraz przedstawiciel marszałka woj. śląskiego. Wypracowano zbiór zasad, które mają zapewnić jednakowe podejście wszystkich samorządów do zapisów uchwały antysmogowej.

– Najistotniejszą kwestią jest realizacja w jednakowy sposób przez wszystkie gminy działań opisanych w rekomendacjach, a polegających na kontrolach źródeł ciepła i nakładaniu kar na mieszkańców nieprzestrzegających zapisów uchwały. Samorządy przewidują również pewne okoliczności łagodzące np. dla tych, którzy są w trakcie realizacji wymiany urządzenia grzewczego lub czekają na realizację umowy przyłączeniowej do sieci – mówi Aleksandra Antes Szewczyk.

Aktywistka przypomina, że śląski smog tworzą nie tylko osiedla domów jednorodzinnych. Centra dużych miast to przede wszystkim stare niedocieplone kamienice, w których źródłem ciepła wciąż są piece kaflowe. Rozwiązaniem ma być program zapewniający dofinansowanie dla budynków mieszkalnych wielorodzinnych posiadających od trzech do 20 lokali. Szewczyk przypomina, że takim rządowym wsparciem na Śląsku została do tej pory objęta jedynie Pszczyna, która od kwietnia tego roku realizuje pilotażowy program pozwalający na ubieganie się o dotacje właścicielom lokali mieszkalnych lub wspólnotom mieszkaniowym.

Do rozwiązania problemu niskiej emisji w Śląskiem niezbędna jest jednak również redukcja emisji spalin pochodzących z transportu. Zdaniem specjalistów receptą jest rozbudowywanie i promowanie komunikacji zbiorowej oraz aktywnej mobilności, również w małych miejscowościach.

Wymieniono ok. 83 tys. kopciuchów

Społecznicy i aktywiści są zgodni, że nie udało się wykorzystać wszystkich szansa w przygotowaniu mieszkańców na zmiany, które za kilka tygodni wejdą w życie. Pozytywnym przykładem jest Rybnik oraz wspomniane już wspólne stanowisko ŚZGiP i Urzędu Marszałkowskiego wobec egzekucji uchwały. Te działania – jak wskazują – zasługują na pochwałę. Minusem jest brak spójnej powszechnej kampanii informacyjnej na temat uchwały antysmogowej i konsekwencji, które niesie oraz przyjęcie roli arbitra przez samorząd wojewódzki.

– Mam wrażenie, że zaprzestano działań przypominających o zbliżającym się terminie zakazu używania kopciuchów w Śląskiem. Z przykrością stwierdzam, że 2020 rok to była kompletna cisza. Mam wrażenie, że głos aktywistów, petycje i uwagi mieszkańców lądowały w koszu. Niestety, zamiast wyznaczać trendy i prowadzić ambitną politykę antysmogową, samorząd województwa działa bardzo opieszale – komentuje szef Stowarzyszenia BoMiasto Patryk Białas.

– Dotychczasowe działania samorządu województwa śląskiego oceniam bardzo krytycznie ze względu na brak odwagi oraz determinacji. Odnoszę wrażenie, że ważniejszy jest węgiel, jego wydobycie, złe przyzwyczajenia i niechęć do zmian niż życie i zdrowie ludzi. Na Śląsku walka ze smogiem odgrywa się głównie rękoma organizacji pozarządowych – twierdzi Oliwer Palarz z Rybnickiego Alarmu Smogowego.

Według danych samorządu woj. śląskiego, do tej pory w regionie wymienione zostało ok. 83 tys. przestarzałych kotłów, tzw. kopciuchów. Nie wiadomo, ile należy wymienić. W lipcu tego roku wszedł w życie obowiązek zgłaszania źródeł ciepła. Powstająca Centralna Ewidencja Emisyjności Budynków pozwoli na identyfikację urządzeń grzewczych i tym samym ułatwi egzekucję uchwały, umożliwi również dotarcie do tych osób, które zwlekają lub unikają wymiany pieca.

Harmonogram wymiany pieców i kotłów został rozłożony na 10 lat i wskazuje cztery daty graniczne wymiany kotłów w zależności od długości ich użytkowania

  • Do 31 grudnia 2021 r. należy wymienić kotły węglowe eksploatowane dłużej niż 10 lat od daty ich produkcji lub kotły bez tabliczki znamionowej
  • Do końca 2022 r. należy wymienić piece (w tym kaflowe) oraz kominki, których eksploatacja rozpoczęła się przed wrześniem 2017 r. i które nie spełniają poziomów sezonowej efektywności energetycznej i normy emisji dla ogrzewania pomieszczeń
  • Do końca 2023 r. należy wymienić kotły węglowe eksploatowane od 5-10 lat od daty ich produkcji (czyli wyprodukowane i eksploatowane w latach 2007-2012)
  • Do końca 2025 r. należy wymienić kotły węglowe eksploatowane poniżej pięciu lat od daty ich produkcji (czyli eksploatowanych w latach 2013 -2017)
  • Do końca 2027 r. należy wymienić kotły klasy 3. i 4. certyfikowane według normy PN-EN 303-5:2012 (kotły klasy 3. certyfikowane według normy PN-EN 303-5:2002 należy wymienić do końca 2021 r. lub 2023 r. w zależności od daty produkcji)

Najnowsze artykuły

W Polsce mamy do czynienia z najgorszą jakością powietrza w Europie. Smog to alarmujący problem, o którym coraz częściej słyszymy w mediach. Powstają specjalne raporty […]

W dobie kryzysu klimatycznego i coraz większych obaw o przyszłość naszej planety, tematyka związana z walką o czystsze powietrze trafiła na pierwsze strony gazet. Nie […]

Człowiek z każdym wdechem wciąga do płuc średnio pół litra powietrza. Przeciętnie w ciągu minuty wykonujemy od 12 do 18 cykli oddechowych co oznacza, że […]